Myślenie

Nasz mały kombinator tym razem zaczyna dyskusje na poziomie dużo starszych dzieci 🙂

Tata pojechał odebrać Filipka z przedszkola, a że małemu buzia się praktycznie nie zamyka, bo z niego straszna gadułka, to jada i sobie dyskutują. Nagle Filip wpada na jakiś genialny pomysł i kontynuuje swoje rozważania: „Wiesz Tata, bo to mi do głowy przyszło. A wiesz dlaczego mi to przyszło do głowy? Bo ja mam w głowie mózg do myślenia.”

Niby mały czterolatek, a już ma tyle do powiedzenia.



W oczekiwaniu na kolejnego potomka….

Pomysłowość Filipa nie zna granic. Właśnie jesteśmy na etapie przygotowań do przyjęcia nowego członka rodziny, a wiadomo, że pracy jest przy tym sporo. Jakiś czas temu był etap prania wszystkich nowych ciuszków, oczywiście nie wszystko na raz tylko etapami. Jestem z Filipem w łazience i wywieszam pranie, na co Filip zaciekawiony pyta, czyje to rzeczy? Ja mu odpowiadam, że jego, Marysi, Taty i moje. Fipcio nie daje spokoju i drąży temat: A maluszkowi już wszystkie uprałaś? Ja mówię, że jeszcze nie, że nie da się wszystkiego na raz. Na co on bez zbędnych ceregieli kwituje: TO BIERZ SIĘ DO ROBOTY!

I jak tu nie kochać dzieci 🙂



Szefowanie

20130601_141718[1]Czasami mnie zastanawia skąd dzieci biorą niektóre teksty…

Tak też było i tym razem. Podczas zabawy na placu zabaw dzieciaki za bardzo dokazywały i oczywiście musiały wszystko robić inaczej niż w rzeczywistości powinno się to odbywać. W końcu Tata (w sensie Tata Marysi) nie „wytrzymał ciśnienia” 🙂 i krzyknął na nią. Na co Marysia ze stoickim spokojem, aczkolwiek podniesionym głosem odparła: „Nie krzycz na mnie, nie jesteś tu SZEFEM!”.

Po takim tekście ręce opadają i czasami ciężko jest cokolwiek mądrego odpowiedzieć dziecku.

I weź tu bądź człowieku mądry i staraj się dobrze wychować dzieci – jest to naprawdę kawał cholernie ciężkiej roboty.

A za chwilę na świecie pojawi się braciszek Marysi i Filipa i to dopiero wtedy zacznie się sajgon. Już się zaczynam bać.



Wróżka zębuszka

20130513_15170517 maja, czyli w dniu moich urodzin, natura sprawiła nam ogromny prezent i w końcu wypadł Marysi pierwszy ząb – tak długo na to czekała, że jak w końcu to się stało (oczywiście nie bez jej pomocy, bo „wyleciał” jak stała przed lustrem i gmerała paluszkami w buzi ;-)) to piszczała jak szalona – oczywiście z radości. Już dawno nie słyszałam u niej tak radosnego pisku.

W nocy oczywiście nie obeszło się bez wizyty wróżki zębuszki i pytań typu: a skąd wróżka wie, że akurat teraz mi wypadł ząb, skąd ona się bierze i jak wygląda … 🙂

Co więcej nasz doroślak płci żeńskiej posiadł umiejętność jazdy na rowerze i to na dwóch kółkach – wystarczyły jej dwa dni jazdy z podtrzymywaniem za kijek, a trzeciego dnia, jak nie bardzo mogliśmy pomóc jej w jazdach, zawzięła się i w końcu sama ruszyła….. I jaki z tego morał: Czasami warto mieć mniej czasu dla dziecka, bo wtedy próbuje więcej rzeczy zrobić samo.



Ptaki

20130509_191220Ostatnio Marysia jest na etapie rozpoznawania ptaków, a ma do tego spore pole do popisu, gdyż sporo ich przylatuje do naszych karmników.

I tak któregoś ranka dyskutujemy jaki akurat ptak przyleciał.

Marysia mów: to sójka

Na co Filip: to nie psójka to glut 🙂



Tekstów ciąg dalszy :-)

Dziś rano wymiękłam 🙂 Jak to jest, że dzieci nie zawsze znając znaczenie niektórych zbitek słów doskonale wiedzą kiedy i w jakich okolicznościach ich użyć…

Dziś rano szykowałam dzieciaczkom śniadanie w kuchni i nagle Filip wychyla się z salonu, patrzy na mnie swoimi oczkami i z cudnym uśmiechem pyta: „Wszystko gra u Ciebie mamuś?” 🙂



Dzień Babci i Dziadka

Teraz to już nie tylko musimy jeździć do przedszkola, ale również i do Marysi do szkoły. No, może nie tyle my co dziadkowie 🙂 I oczywiście jak przy każdej okazji, tak i tym razem nie obyło się bez nauki wierszyków.

 

Filip: W dniu Twojego święta, dziękują Ci Twoje wnuczęta.

Marysia: A jak coś spsocisz, jak coś naknocisz, jak trzeba spytać o radę – to kto za uszy wyciągnie z biedy? Wiadomo, zawsze – dziadek!

 

Oboje poradzili sobie świetnie! Jestem z nich bardzo dumna.



Ahoj, Kapitanie!

A może Ahoj, Piracie! Dla każdego coś miłego 🙂 Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że nasze morze może być tak piękne jesienią. To był nasz pierwszy wyjazd tą porą roku nad morze, ale na pewno nie ostatni. Było cudownie, cisza, spokój, pusta plaża i szaleństwa naszych dzieciaczków na plaży. Po prostu rewelacja, czego można chcieć więcej. Spędziliśmy cudowny „przedłużony” weekend nad Bałtykiem, dzieciaczkom uśmiech z ust niemalże nie schodził i mam nadzieję, że długo będą wspominać ten nasz zwariowany wyjazd 😉



Powalające teksty „trzylatka” :-)

Czasami sama się zastanawiam skąd moje dziecko bierze teksty, które aż tak nas rozbrajają 🙂

Z ostatnich dni:

Szykujemy się do wyjścia i Filip sobie śpiewa, obok siedzi Marysia i nagle pada od niej pytanie:

Marysia: Mamo, dlaczego on to śpiewa?

Filip (nie czekając na moją odpowiedź): Nauczyłem się tego od cioci. Nie marudźcie już!

Filip (kontynuując, po chwili zastanowienia): Chciałem, żeby było Wam miło 🙂

 

Innym razem po małej awanturze, po raz kolejny ostrzegam Filipa, że jak się nie uspokoi to będzie miał karę i zaczynam liczyć: RAZ, DWA ….. na co Filip ze stoickim spokojem: „Raz, dwa, trzy początek gry”. I jak tu się nie załamać. Wszelkie próby wychowania i jakiegokolwiek ustawienia dziecka kończą się niepowodzeniem. Już do historii przeszło stwierdzenie Filipa „zrobię tak albo nie zrobię” wypowiadane przy okazji proszenia go o coś. I przy tym dochodzi jeszcze ten jego powalający, rozbrajający uśmiech. I co tu zrobić śmiać się czy płakać 🙂 Jednym słowem: Chłopak sobie w życiu na pewno poradzi. Gorzej będzie z naszymi nerwami 🙂



Egipskie wojaże

Tegoroczny wyjazd do Egiptu był zdecydowanie jednym z lepszych w moim życiu. Miejsce po prostu idealne dla dzieci i nie tylko. Miejsce do tego stopnia urokliwe, że dzieci pomimo zmęczenia po podróży samolotem, autokarem i późnej pory (dotarliśmy na miejsce około 2 w nocy) pierwsze co chciały to iść na spacer. Jak tylko zobaczyły hotel (domki poprzecinane basenikami, mostkami i do tego wszystko cudnie podświetlone) zrobiły wielkie WOW! Marysia po powrocie do domu stwierdziła, że ona już nie chce chodzić do żadnego przedszkola, zerówki ani do szkoły, bo ona chce jechać do Egiptu. Filipcio niestety troszkę bardziej cierpiał, bo od początku narzekał, że brakuje mu dziadka. W końcu udało nam się go przekonać, że w przyszłym roku musimy zabrać babcie i dziadka z nami i będzie po kłopocie. Filipek tylko skwitował, że w takim razie on będzie siedział dziadkowi na kolanach, bo dziadek nie może go nosić, bo ma chory kręgosłup.

A poza tym dzieciaczki dzielnie znosiły upały: chciały być tylko w basenie, albo w cieniu albo w domku z klimatyzacją 🙂 Filip pomimo zmęczenia ciągle miał tyle rzeczy do zrobienia, że spał dopiero jak byliśmy na kolacji – już niemalże stało się rytuałem, że chwilę po tym jak zasiadał do kolacji w restauracji, trochę pojadł to brał poduszkę pod głowę i kładł się spać na kanapie obok naszego stolika (na szczęście mieliśmy super stolik, w super miejscu i genialną obsługę kelnerską i oni też się przyzwyczaili, że Filip po prostu musi mieć swój stolik wolny, bo po jedzeniu idzie spać :-).

Marysia natomiast okazało się najodważniejsza ze wszystkich, bo zanurzała się w zimnej wodzie basenu jako pierwsza i bez zbędnego gadania. Dzięki wcześniejszej nauce pływania świetnie sobie radziła w wodzie a i zjeżdżalnie nie były dla niej zbytnim wyzwaniem, po prostu przechodziła z jednej na drugą i po kolei je zdobywała. Zuch dziewczyna :-). Na pamiątkę „przywiozła” egipski hit tego sezonu, fryzurę typu rasta (widać na zdjęciu:-) był to hit tego lata w Egipcie – niestety już musiałyśmy ją rozplątać, bo w końcu kiedyś trzeba umyć głowę :-).




2009-2010 ABCbajbusa.pl